Coming out. Teraz.

Powiedział matce, że jest gejem, gdy miał 16 lat. Na jego wyznanie kobieta zareagowała płaczem. Potem przez rok nie mieli kontaktu. Karol nigdy nie żałował swojej decyzji, ale ma świadomość, że coming out to dla wielu nieheteronormatywnych osób niezwykle trudny moment w życiu, i że osoby te naprawdę potrzebują wsparcia.

Każde życie człowieka to kompletnie różna opowieść – mówi Karol Przyborowski – to zawsze inna historia problemów z nietolerancyjnym środowiskiem, odrzuceniem przez rodzinę, brakiem akceptacji samego siebie. Wiele z tych smutnych zjawisk zaczyna się od „wyjścia z szafy” – nie każdy ma więc odwagę, by ogłosić otoczeniu kim jest – myślę, że w pierwszej kolejności warto żyć w zgodzie z samym sobą, czyli nikogo nie udawać. Wiem jednak, jakie to niesie konsekwencje.

Karol Przyborowski z mężem, źródło: informacja prasowa
Karol Przyborowski z mężem, źródło: informacja prasowa

 

Czego nauczyła mnie mama?

Karol do 2019 r. mieszkał w Polsce. W Krakowie chodził do technikum elektronicznego – miałem w klasie prawie samych chłopaków. Oni wiedzieli, że jestem gejem. Nic złego mnie tam nie spotkało. Podobno gorzej było w Warszawie – spotkałem trochę osób, które były niezdrowo zainteresowanemoim życiem, zamiast zajmować się swoim.  Decyzję by wyjechać z kraju, Karol podjął po incydencie w Białymstoku – będąc w mieście, wsiadłem do taksówki. Powiedziałem wtedy taksówkarzowi, że jadę do męża. Słysząc to, facet się wkurzył, wyrzucił mnie z samochodu i parę razy przyłożył mi w twarz – mimo wszystko Karol nie żałuje swojej szczerości. Zapytany, z okazji niedawnego Dnia Matki, o korzyści z matczynego wychowania, wzrusza się – dzięki niej zyskałem poczucie, że warto być sobą, nawet, jeśli prawda ma swoje bolesne konsekwencje. Dzięki mamie mogłem budować poczucie własnej wartości w oparciu o to kim jestem. Ona pokazała mi, że, że nie warto ukrywać swoich zamiarów. Lepiej grać w otwarte karty. Pytanie, czy każdy potrafi tak żyć? Ten rok bez niej, po tym jak przyznałem się do swojej orientacji, był dla mnie trudny. Wyprowadziłem się wtedy z domu, pomagała mi ciocia. Na szczęście ten kontakt z mamą odzyskaliśmy. Mama zmarła niestety rok temu na Covid, ale obecna Żona mojego Taty zwraca się do mojego męża „synu”.   

 

A to ciekawe – nie mówiłeś mi, że jesteś hetero!

Znany piosenkarz jest gejem? Szok! Rozpoznawalny trener personalny okazuje się homoseksualistą? Wszyscy czekają na doniesienia medialne. A gdyby tak odwrócić sytuację? – pyta Karol – co by było, gdyby celebryta przyznał się publicznie, że odczuwa pociąg do osób płci przeciwnej? Dlaczego tak bardzo interesuje nas to, z kim żyje drugi człowiek? W Hiszpanii, w której Karol żyje razem z mężem, nie ma potrzeby mówienia o swojej orientacji. Nie ma jej także w wielu innych krajach Europy Zachodniej. A w Polsce wciąż trzeba o tym mówić. Należy głośno i wyraźnie oznajmiać kogo się kocha, żeby „ludzie nie gadali”. Istnieje jednak pewien efekt uboczny tych publicznych coming outów – społeczeństwu niestety wciąż trzeba uświadamiać, że homoseksualiści są zwykłymi obywatelami. Że mogą być pracownikami biurowymi, wykładowcami na uczelni i kierowcami autobusów, a nie tylko artystami i osobowościami  telewizyjnymi. Wszyscy ci reprezentanci dowolnych zawodów potrzebują coming outów.

My, ludzie LGBTQ+ jesteśmy tu, i jesteśmy w pierwszej kolejności ludźmi o określonych cechach osobowości, mamy swój wygląd, swoje pasje i swoje umiejętności – zaznacza Karol – każde z nas jest po pierwsze sobą, a nie lesbijką, gejem, czy transseksualistą. I uważam, że nikogo nie powinna interesować najpierw moja orientacja, zanim nie pozna mnie, jako człowieka. Owszem, bycie gejem jest istotną częścią mojej tożsamości, tak samo jak fakt, że mam korzenie żydowskie. Ale w pierwszej kolejności jestem Karolem – programistą, kochającym mężem, urodzonym w Belgii, mieszkającym w Hiszpanii Polakiem, i chcę, by tak postrzegano mnie i innych reprezentantów LGBTQ+ – jako ludzi.

 

Wsparcie potrzebne od zaraz zawsze

Od jakiegoś czasu, w miastach widoczne są billboardy z hasłem: „Kochajcie mnie mamo i tato”. Sygnalizują one problem odrzucenia ze strony rodziców, którego doświadczają nastolatkowie, przyznający się do swojej orientacji seksualnej. To odtrącenie może prowadzić w skrajnej sytuacji do wyrzucenia młodego człowieka z domu, a w konsekwencji nawet do życia na ulicy. Samorządy, zamiast tworzyć homofoniczne „strefy wolne od” powinny budować ośrodki wsparcia dla takich potrzebujących. Mamy przecież domy samotnej matki, mamy noclegownie do bezdomnych, a gdzie są miejsca, do których mogą zgłosić się dzieciaki nieakceptowane przez tych, od których są materialnie zależni? – pyta Karol –  nie każdy ma znajomych, którzy mu pomogą, nie wszyscy mogą liczyć na wsparcie bliskich członków rodziny – coming outy są więc potrzebne i potrzebne jest wsparcie, także systemowe – mój coming out to cały styl mojego życia. Wyszedłem z szafy i po prostu żyję po swojemu. Życzę wszystkim, by w przyszłości także mogli tak decydować o sobie, i by nie musieli w tym celu opuszczać Polski.

 

Karol Andrzej Przyborowski jest autorem książki „Żyd mi powodzenia”. Jest to powieść o homoseksualnym Żydzie, idącym swoją ścieżką, dzięki której zdobywa wszystkie potrzebne umiejętności i pozbywa się tych zbędnych.

Source:informacja prasowa