Paulina Kut o nowym singlu zespołu dollZ, zbiórce dla perkusisty bez nogi oraz nadchodzącym, solowym projekcie!

DollZ w lipcu br. wydał singiel pt. Jak Ćmy”. Za produkcję muzyki odpowiedzialny jest Michał Kush, znany m. in. ze stałej współpracy z Darią Zawiałow. Singiel promuje wyjątkowy klip z gościnnym udziałem znakomitego perkusisty Vlodiego Tafli, który na skutek ciężkiej choroby w dzieciństwie stracił nogę, jednak nie stracił chęci do rozwoju i pasji, pomagającej mu odnaleźć się w nowej, a zarazem ciężkiej i nieznanej mu sytuacji. Historia Vlodiego zainspirowała zespół do stworzenia projektu, który wesprze osoby w podobnej sytuacji do podjęcia walki! Porozmawialiśmy z Pauliną Kut o singlu wydanym w lipcu, o życiu oraz nachodzącym projekcie!

Co Cię skłoniło do stworzenia klipu, promującego zbiórkę dla Vlodiego?

Na początku nie mieliśmy planu, aby organizować zbiórkę, a Vlodi miał jedynie wystąpić w klipie. Jednak w czasie przygotowań do teledysku sporo z nim rozmawialiśmy i dowiedzieliśmy się, że od jakości protezy zależy jakość życia, a jakość kosztuje. Wtedy postanowiliśmy pomóc, nagłaśniając sprawę. Cel – zebrać pieniądze na lepszą protezę, która pozwoli na wykonywanie czynności, do tej pory nieosiągalnych, czyli na przykład jazda na rowerze lub na nartach.

Link do zbiórki: www.pomagam.pl/w6tpwt

Myślisz, że ludzie w Polsce boją się niepełnosprawności?

Ludzie w Polsce ogólnie boją się chorób, a jeszcze bardziej inności. Jest to wryte w naszą mentalność, że odwracamy wzrok czyniąc tych ludzi niewidzialnymi. Powstaje efekt błędnego koła, bo nie zauważając ich, spychamy ich na margines jeszcze bardziej.

Ostatni klip „JAK ĆMY” był właśnie o takich niepełnosprawnych osobach. Czy tekst piosenki również o tym opowiada?

Nie. Klip to obrazek, a piosenka to moje egocentryczne przemyślenia ubrane w melodie. Pisząc tekst byłam skupiona na sobie i na mojej wizji świata, która jest tylko moja. Tekst piosenki jest o ogólnej pogoni za marzeniami, o tym jak lecimy do nich jak ćmy do światła. W pewnym momencie jednak zaczęłam myśleć o tym, że moje trudności bledną w porównaniu z tymi, które muszą pokonać tacy ludzie jak Vlodi. Stąd też pomysł na jego udział.

W takim razie sądzisz, że wszystkie ludzkie działania są egocentryczne?

W pierwszej kolejności myślimy o sobie, jest to pierwotne i zrozumiałe. Nie można dawać szczęścia, jeśli samemu nie jest się szczęśliwym. Ludzie są dlatego egocentryczni, a nawet działania charytatywne mają na celu podniesienie ich wartości jako dobrych ludzi, ale nic w tym złego nie ma, a wręcz przeciwnie.

Swoimi działaniami promujesz otwartość bez granic. Dlaczego wybrałaś taki wizerunek dla siebie?

Nie wybrałam takiego kierunku. To po prostu jedyna droga, która wydaje się być słuszna. Nie mam czasu na udawanie i szukanie dziury w całym i zmienianie świata, a jedyne co mogę zrobić to być wolnym i oczekiwać.

Wolność to dobre słowo, które mogłoby Ciebie opisywać?

Czuję się wolna na tyle na ile rozumiem poczucie wolności, może ktoś rozumie je inaczej.

Wspominałaś w niedawnych wywiadach, że szykuje się u Ciebie zmiana wizerunku. Dlaczego podjęłaś tak odważny krok?

To raczej naturalny krok. Zmieniają się rzeczy dookoła i w głowie. Poczułam, że ta zmiana jest dla mnie, na ten moment, najlepsza. Do tej pory graliśmy rockowo, ale zaczynam czuć ukojenie na innej, tym razem elektronicznej drodze. Dlatego Baddie nadchodzi wielkimi krokami.

Reasumując. Wizerunek i poglądy te same, zmiany w muzyce i rozwoju artystycznym. Co w takim razie zmieni się w Twojej muzyce?

Zaczynam wchodzić na bardziej elektroniczne ścieżki, momentami bardziej psychodeliczne, mroczne i zaskakujące nawet mnie. Idzie za tym również bardziej osadzona i mechaniczna rytmika. Zaczęłam również komponować z zawodowymi producentami.

Myślisz ze to dobry krok?

Najlepszy dla mojego samopoczucia, więc dobry.

Kiedy usłyszymy dźwięki z nowej twórczości?

Pierwszy utwór będzie prawdopodobnie mostem pomiędzy starym i nowym ja. Będzie to utwór ze starej płyty, ale kompletnie zmieniony. Tak naprawdę zachowana będzie tylko linia wokalna. Muzyka to już nowy, nieznany ląd. Tym gruntownym remixem zajął się pewien nieznany, ale bardzo zdolny producent. Wkrótce zdradzimy więcej.

Z singlem JAK ĆMY zaczęłaś się identyfikować z nowym pseudonimem. Dlaczego Baddie? 

Tak jak wspominałam, zaczynam nową, elektroniczną drogę, a „Jak Ćmy” są prawdopodobnie ostatnim singlem w starym stylu. Po prostu moje drugie ja powoli wychodzi ze skorupy i można je nazwać właśnie Baddie. Nowa ja – Baddie.

Czy zmiany, o których wspominałaś na początku tego roku to właśnie ten pseudonim?

Pseudonim to część zmiany, a nazwa to tylko nazwa, a ta mi się podoba i ją lubię. Znacznie większe zmiany zaszły muzycznie.

To oznacza, że dollZ to już zamknięty temat?

Na ten moment po prostu idę inną drogą. A co będzie, nie wie nikt.

Czyli to był Wasz ostatni wspólny singiel?

Nigdy nie mów nigdy, ale na razie idę sobie śpiewać jako Baddie.

W dollZ widać i czuć bardzo dużo mroku oraz depresji. Czy Baddie będzie taka sama?

To się nie zmienia, lubię mrok, bo lubię śpiewać o tym gdzie jestem i kim jestem. Ciężko mówić o sobie kim się jest – zawsze to nieprawda. Inaczej wyobrażamy sobie siebie, więc nie wiem jak odbiorą to ludzie, mogę powiedzieć, że Baddie będzie nieudawana.

Jak się czujesz z tym, że wiele osób przypięło Ci łatkę osoby z depresją?

Przypięli mi raczej łatkę szalonej. Ludzie widzą to co widzą i lubią schematy. Jak nie pasujesz do układanki to musisz być nienormalna, naćpana, a najlepiej zniknąć.

Zabolały Cię te komentarze i te osądzenia?

Nie. Wiem kim jestem dla siebie i mam do siebie dystans, bardzo duży. Akceptuję też swoją nienormalność, machanie rękami i nad emocjonalność.

Czyli bardziej bolało Cię to, że takie komentarze czytają Twoi bliscy?

Na początku było trochę dziwnie i przykro, jak na przykład mama napotykała komentarze o mnie jako o narkomance. Potem można się było już przyzwyczaić. Nie wiem czy można to nazywać bólem, to za duże słowo. Bliscy mnie dobrze znają i skupiają się na prawdziwej mnie, a nie na komentarzach w Internecie.

Myślisz, że problem osądzania ludzi przez to jak wyglądają jest ogromny?

Fizyczność na świecie jest niestety bardzo istotna. Potrafimy się bardzo różnić. Ten problem pokazaliśmy z dollZ w klipie „Czasem Drzwi II”, w którym występują postacie z pozoru bardzo dziwne, a takie same jak my. Pojęcie normalności i piękna jest względne, przekonajcie się oglądając ten klip.

Czy istnieją sposoby, aby poradzić sobie jako osoba inna?

Tak – nieskończone, wewnętrzne poczucie własnej wartości.